Wejście w dorosłość dzięki ogrodowi

Kolejna witryna oparta na WordPressie

Wejście w dorosłość dzięki ogrodowi

7 grudnia 2019 Rośliny i zwierzęta 0

Dobra, weszłam w dorosłe życie. Skończyłam dwadzieścia dwa lata i zaczęłam myśleć o tym, co mogę zrobić, by podkreślić tą moją zdobytą dojrzałość? To był ten moment, gdy zdałam sobie sprawę, że ja naprawdę jestem tą osobą, która rozwiązuje test, jakim typem chleba jesteś, kiedy jej znajomi biorą śluby. Do ślubu mi bardzo daleko, do innych dorosłych rzeczy jeszcze dalej, a praca nie pozwala na zwierzaka. Dlatego postanowiłam, że trzeba się zająć roślinami.

Musiałam obmyślić ciekawy ogród

ciekawe pomysły na ogródWiększość moich roślin umierała, zawsze. Byłam tym typem człowieka, któremu kaktus usycha na parapecie. Jednak podjęłam decyzję i chciałam ją zrealizować od razu w pełnej krasie – więc zamiast kupić sobie jedną roślinkę, popłynęłam i postanowiłam założyć ogród. Na początku wpisywałam jakieś takie rzeczy w internecie jak „ciekawe pomysły na ogród” i te inne sprawy, ale prawda jest taka, że tylko zalała mnie fala mnóstwa informacji, w których szybko się pogubiłam. Zrobiłam sobie wyliczankę i paf – wysepka ogrodowa. Wysepka brzmiała jak coś wystarczająco małego, jak na ogród, żebym sobie z tym poradziła, a jednocześnie tak dostojnie, by poczuć się jak dorosły ogrodnik. I właściwie, to był naprawdę całkiem ciekawy pomysł. Na zdjęciach wyglądało rewelacyjnie, więc wzięłam się do pracy i zaczęłam układać własną kompozycję, która oczywiście też nie mogła być byle jaka. Usłyszałam wtedy o żywych kamieniach i, mimo zaskoczenia nazwą, przeszukałam wyszukiwarkę, by odnaleźć sposób na ogród idealny dla ludzi, którzy nie dogadują się z roślinami. Moją wysepkę miały otaczać żywe kamienie, bo – kto studentowi w kryzysie dojrzałości zabroni? Na samym środku mojej wysepki, w moim umyślę, stała biała, skalna kompozycja. Ostatecznie, w artystyczny sposób ułożyłam kamienie. Przypominało mi to schludne ogrody japońskie. Do tego dołożyć trawkę, nie za dużą i niezbyt wymagającą, co by nie umarła. Zostało dodać jakiś kolorów – czyli kwiatki i wyszłoby arcydzieło.

I szczerze – wyszło. Chociaż żywe kamienie muszę na zimę zabierać do domu i zastępować je zwykłymi kamieniami, to nadal jest bosko. Jedno mogę powiedzieć – przez realizację tego pomysłu z ogrodem, naprawdę poczułam się dorosła. A mój kryzys dojrzałości minął bardzo szybko – właściwie nie zorientowałam się kiedy.